Wolnego czasu generalnie nie mamy za dużo. Większość Polek jest aktywna zawodowo, pracuje najczęściej na pełny etat, więc co najmniej 8 godzin, a często i więcej spędza w pracy. Jesteśmy też w czołówce wśród Europejek pod względem czasu poświęcanego rodzinie. Na porządkach, zakupach, gotowaniu itp. spędzamy kolejne 3-4 godziny dziennie, gdy statystycznym Francuzkom czy Brytyjkom zajmuje to o połowę mniej. Trudno się więc dziwić, że lde-dy już uporamy się ze wszystkimi obowiązkami, najchętniej zasiadamy na kanapie przed telewizorem. Tak, tak- to my „nabijamy” oglądalność najróżniejszym serialom, teleturniejom i programom rozrywkowym – prawie 70 proc. odbiorców takich audycji stanowią właśnie kobiety.

To mi już nie pasuje
Ale coś się zmienia. Powoli nabieramy ochoty na to, by w naszym ciasnym harmonogramie znaleźć chwilę tylko dla siebie. I to poza domem, w którym ciągle ktoś czegoś od nas chce i zawsze znajdzie się coś pilnego do zrobienia. Raz, dwa razy w tygodniu, a czasami i na cały weekend mamy ochotę wyłączyć się z domowych obowiązków, zakomunikować rodzinie: „Kochani, zamówcie sobie pizzę”, zamknąć za sobą drzwi i… skupić się na sobie.
Polki wciąż są na etapie odkrywania, że w ogóle mają swoje potrzeby. Mamy za to poczucie winy, kiedy poświęcamy czas na własne zainteresowania czy przyjemności – mówi Lucyna Wieczorek, współzałożycielka Dojrzewalni róż. Ośrodka Rozwoju Osobistego Kobiet organizującego od lat najrozmaitsze warsztaty. – Boimy się, że zajmując się sobą staniemy się gorszymi żonami czy matkami. Potrzebujemy wsparcia, kogoś, kto nas utwierdzi w przekonaniu, że będzie wręcz przeciwnie. Ale, gdy już się do tego przekonamy, chętnie zajmujemy się własnym rozwojem.
Czego szukamy, wychodząc z domu? Zajęcia sprawiającego prawdziwą radość. Najchętniej w towarzystwie innych kobiet, z którymi czujemy się bezpiecznie i możemy wymieniać doświadczenia. Często trudno jest nam zrobić pierwszy krok, nie wiemy, od czego zacząć. – Wiele kobiet, nawet jeżeli spełnia się rodzinnie czy zawodowo i nie przeżywa żadnych życiowych zawirowań, mimo wszystko czuje, że czegoś im w życiu brak – mówi psycholog Monika Dreger z Warszawskiej Grupy Psychologicznej. – Zaczynają szukać dróg do zmiany. Czasem trafia do nas osoba, która mówi „Niby w moim życiu wszystko się układa, ale coś mi nie pasuje i sprawia, że nie jestem szczęśliwa”. Bywa, że za takimstwierdzeniem stoi jednak jakiś poważny problem i wtedy, po konsultacji, namawiamy na terapię. Ale wiele osób kierujemy na warsztaty psychologiczne, do tzw. grupy rozwojowej. Takie zajęcia są adresowane przede wszystkim do kobiet i cieszą się wielką popularnością. Często zdarza się, że po pierwszym warsztacie panie od razu zapisują się na następny.
Dla każdej z nas rozwój osobisty oznacza coś innego. Dla jednej będzie to zagłębienie się we własną duchowość, dla innej podbudowanie pewności siebie, dla jeszcze innej nowe umiejętności, które pomogą w karierze albo po prostu dadzą satysfakcję i sprawią przyjemność. Dla bardzo wielu z nas rozwój, paradoksalnie, oznacza powrót do zainteresowań, które kiedyś porzuciłyśmy.
